Lenistwo jest motorem wszelkiego postępu. Nie wierzycie?
A po co jedni napadają na drugich? Żeby zagrabić ich majątek, ziemię lub inne dobra. Bo to prościej, niż samemu na to zapracować, wyprodukować. Zdobywa się, a potem można oddać się błogiej rozszkoszy zamiast mozolnie pracować. Już w czasach prehistorycznych jedni nasi przodkowie zdobywali żywność, a inni na nich napadali, bo to prostsze i później mieli więcej czasu na malunki na ścianach jaskiń.
Albo kapitalizm – wymyślono sposób, aby to inni pracowali na pracodawcę.
No i w końcu wszelkie wynalazki, a ostatnio domotyka. Podstawowym jej celem jest komfort. Wygoda przede wszystkim. Rolety można podnosić ręcznie, zapalenie kilku lamp to też nie jest wielka filozofia, tylko po co, jak można to zrobić nie ruszając się z kanapy albo jednym przyciskiem. Kiedy podliczy się te drobne czynności, ile razy dziennie je wykonujemy, to nagle okaże się, że strasznie dużo czasu traci się na te z pozoru drobne czynności. Dlatego możliwość zautomatyzowania właśnie tych drobnych czynności stanowi ogromną zaletę każdego systemu automatyki domowej (inteligentnego domu). A użytkownik, który pragnie mieć te systemy przede wszystkim musi być leniwy (w dobrym tego słowa znaczeniu, jeśli można tak powiedzieć
i kochać wygodę. A zaoszczędzony dzięki temu czas przeznaczyć na bardziej twórcze prace.
Nie myślcie, że uważam, że to źle. Sam często stosuję tę zasadę. Wolę pomyśleć i wymyślić coś, co w przyszłości zaoszczęci mi czas i wysiłek. W końcu czas to pieniądz…